• Australijczycy nie chcieli być gorsi i na wzór takich krajów jak Stany Zjednoczone, Kanada czy nawet Meksyk i RPA, postanowili również wybijać swoje monetę inwestycyjne. Wymyślili także, że wejdą bardzo odważnie na rynek lokacyjny i zaczęli emitować srebrne monety bulionowe o nominale 30 AUD zawierające nawet kilogram najczystszego srebra próby Ag 999. Było to jednak w roku 1990. Od tego czasu australijski rząd rozszerzył swoją ofertę wypuszczając do obiegu monety o zawartości srebra w ilości: 10, 2 i 1 uncji trojańskiej oraz nominałach odpowiednio: dziesięciu, dwóch i jednego dolara australijskiego. Bo trzeba dodać, iż wszystkie te monety przez cały czas stanowią jak najbardziej legalny środek płatniczy.

    Dla podkreślenia swojej odrębności narodowej na bulionówkach bitych w mennicy Perth Mint w Zachodniej Australii umieszczane są zwierzęta – symbole tego kraju. Poza tym widnieje na nich rok wydania, masę monety oraz próbę srebra. Do najpopularniejszych monet należą te posiadające na rewersach wizerunki kangura, misia koalę oraz australijskiego zimorodka. Ta ostatnia (Australian Kookaburra) należy do najbardziej cenionych srebrnych monet lokacyjnych i jest jedną z nielicznych dostępnych na rynku o wadze 1 kilograma. Trzeba dodać, że wizerunki zwierząt są co roku zmieniane i każda seria prezentuje na rewersie na przykład nową wersję zimorodka.
    Read more …

  • Libertad to pierwsza meksykańska srebrna moneta inwestycyjna, jaka pojawiła się na świecie. Uskrzydlony anioł, który na niej widnieje jest najważniejszym symbolem wolności Meksyku. Przyjrzyjmy się jej zatem trochę bliżej. Postać niewiasty w prawej ręce trzyma wieniec laurowy, będący symbolem zwycięstwa. W lewej ręce z kolei kobieta dzierży zerwany łańcuch oznaczający zrzucenie jarzma niewoli i odzyskanie wolność.

    Skąd pomysł na taki właśnie wygląd monety? Inspiracją dla projektu stała się stojąca na placu Rewolucji w Meksyku siedmiotonowa statua z brązu. Libertad pierwszy raz został wybity oraz wyemitowany w 1949 roku przez najstarszą mennicę Ameryki Północnej (Casa de Moneda de Mexico). Co więcej można na jej temat powiedzieć? Moneta ma średnicę 40 mm, waży 1 uncję i wybijana jest z czystego srebra. Mimo istniejących różnych wagowo wersji, najpopularniejsza jest bulionówka jednouncjowa o próbie Ag 999. Ta moneta inwestycyjna nie posiada nominału, a mimo to jest uznawana za prawny środek płatnicy na terenie Meksyku.

    Anioł Wolności, bo tak jest nazywany potocznie srebrny Libertad, doczekał się również swojego złotego odpowiednika. Na rynku dostępna jest także jednouncjowy Gold Libertad o próbie Au 999. Wyglądem praktycznie się nie różnią. Jako ciekawostkę dla dociekliwych można dodać, iż moneta bita jest stemplem odwróconym, co oznacza tyle, że rewers jest względem awersu odwrócony o 180 stopni. Read more …

  • Hans Frank – zarządca utworzonego na części okupowanych terenów polskich już we wrześniu 1939 roku utworzył Bank Emisyjny w Polsce. Ciekawostka jest użycia w nazwie tego banku słowa w Polsce – była to jedyna nazwa z użyciem elementu polskiego podczas II wojny na terenach okupowanych. Bank ten miał realizować politykę pieniężną Generalnej Guberni. Na początek zajmował się stemplowaniem oraz wycofywaniem pieniędzy emitowanych przed wrześniem 1939roku na terenie Polski. Wymiana polskich pieniędzy na obowiązujące w GG była uzależniona od narodowości wymieniającego (najwięcej mógł oczywiście wymienić Niemiec). Pierwszym banknotem emitowanym przez Bank Emisyjnym było 100zł z lutego 1940 roku. Był to przedruk banknotu z 1934 roku, taka data widnieje też na banknocie. Na awersie znajdują się podpisy ówczesnych władz Banku Polskiego, nie ma na nim podpisów okupacyjnych władz banku. Usunięto jednak z niego rysunki kojarzące się z polskością, a w poprzek banknotu jest nadruk „Generalgouvernement für die besetzten polnischen Gebiete”. Wydruk banknotu powierzono wytwórni Papierów Wartościowych w Warszawie. Ten banknot w obiegu był zaledwie do maja 1940 roku, został zastąpiony przez emitowane już w lutym 1940roku banknoty drukowane na zamówienie Banku Emisyjnego zwanymi „Młynarkami” Nazwa banknotów pochodziła od podpisów zarządu Banku, ktre znajdowały się na ich awersie – prezydenta Feliksa Młynarskiego oraz Rudolfa Jędrzejowskiego. Były one o nominałach d 1 do 500zł. Wszystkie banknoty zaprojektował  Leonard Sowiński, w większości opierając się na wcześniejszych banknotach z okresu II RP.  Druk banknotów powierzono trzem drukarniom – dwóm polskim – Wytwórni Papierów Wartościowych oraz Zakładom Graficznym Banku Emisyjnego w Krakowie, a także austriackiemu Wiener Staatsdruckerei. Były dwie emisje banknotów jednak różniły się jedynie kształtem znaku wodnego oraz literami w serii emisji. Były to bardzo często fałszowane banknoty przez władze Polski Podziemnej zarówno w polskich drukarniach jak i drukarniach angielskich.

  • Wśród kolekcjonerów banknotów panuje przekonanie że te najbardziej pożądane z polskich banknotów okresu międzywojennego to Guldeny gdańskie. Gdańsk w okresie międzywojennym od 1020 do 1939 roku był miast wen suwerennym pod nazwą Wolne Miasto Gdańsk, zajmował dość pokaźne terytorium a jego ludność stanowią w większość ludność niemiecka, Polacy to było zaledwie 10% ludności. Wolne Manisto Gdańsk posiadało również swoją walutę. Waluta tą był właśnie Gulden ustanowiony przez sejm gdański. W początkowych latach kiedy nie posiadł on jeszcze swojej waluty środkiem płatniczym buła niemiecka marka, jednak nie tylko. W związku z duza inflacją oraz brakiem pieniądza na rynku dodrukowywano inne lokalne banknoty , drukowane przez różne instytucje i przedsiębiorstwa. Gulden obowiązywał od roku 1923 kiedy to po raz pierwszy został wydany przez Gdańską Aśkę centralną, eminentna tymczasowego. Gdańska Kasa centralna miała emitować guldeny do momentu utworzeni banku Gdańskiego. Ten natomiast utworzono rok później w 1924 roku, od tej pory zaczął on wydawać guldeny stanowiące legalny środek płatniczy w Wolnym Mieście Gdańsku. Gulden buł wybijany oraz drukowany w kilku nominałach. N a banknotach można było znaleźć Dwór Gdański, Wieżę więzienna czy Kościół Mariacki. Monety natomiast były wybijane w mennicy berlińskiej a niektóre w Holandii. Waluta ta obowiązywała aż do momentu wybuchu II wojny światowej, kiedy to nakazem niemieckim w dniu 30 września 1939 roku Gulden został wycofany z obiegu i zastąpiony marką niemiecką. Jednakże niektóre Guldeny pozostały nieoficjalnie w obiegu aż do końca wojny. Swoją suwerenność utraciło również Wolne miasto Gdańsk, które zostało przyłączone do III Rzeszy. Obecnie Guldeny są bardzo pożądana zdobyczą wszystkich kolekcjonerów. Zarówno banknoty jak i numizmaty a szczególności złota 25 guldenówka z wizerunkiem fontanny Neptuna. Wszyscy, którym udało się zdobyć te pieniądze traktują je nie tylko jako wyjątkowy eksponat kolekcjonerski ale również jako pewien dorobek historyczny pięknego miasta Gdańska.

  • Pod koniec drugiej wojny światowej na wyzwalanych ziemiach polskich doszło po raz kolejny do sytuacji, że obowiązywały trzy waluty – radziecki rubel, niemiecka marka oraz złoty emitowany przez Bank Emisyjny w Polsce. Aby temu zaradzić Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego powołał Kasę Resortów, przemianowaną w późniejszym czasie w Centralną Kasę Skarbową. Miała ona zająć się wprowadzaniem nowej waluty na terenach, które po wojnie miały wejść w skład nowej Polski. Pierwotnie wprowadzono banknoty wydrukowane przede wszystkim w dwóch wytwórniach – w radzieckiej drukarni GOZNAK oraz w Drukarni Narodów w Krakowie. Pierwsze serie banknotów miały jednak dość spore wady – jakość ich wykonania nie była rewelacyjna – szybko się niszczyły, a najważniejszą rzeczą było to, że banknoty te były bardzo łatwe do podrobienia. Najczęściej fałszowano banknot o nominale 500zł, więc wycofano go z obiegu już w roku 1946. Jako wydawcę pierwszej serii banknotów wskazywano nie istniejący jeszcze Narodowy Bank Polski. Jednak pierwszym banknotem wydanym przez ten bank było 1000zł, z 1945 roku. W roku 1945 wydano jednak dwie wersje tego banknotu pierwsza emisja nie posiadała jeszcze podpisów zarządu powołanego NBP. Ciekawostką jest to, że banknot ma jako datę emisji podany styczeń 1945, a dopiero 15 lutego 1945 został powołany NBP. Jednak właśnie ten banknot uważa się za pierwszy wyemitowany przez NBP. Nie był to doskonały banknot – jego zabezpieczenia nie były lepsze od wcześniej wydanych banknotów. Zaprojektowany został przez Ryszarda Kleczewskiego. W lipcu 1945 roku wyemitowano już drugą wersję tego banknotu – poprawioną nie tylko z na zabezpieczenia ale również jeśli chodzi o jakość wykonania. Banknot był zaprojektowany przez Wacława Borowskiego. Na awersie był widoczny rysunek robotnika, na rewersie przedstawiono pejzaż miasta przemysłowego. Jest to pierwszy banknot, który posiadał już podpisy zarządu NBP. Posiadał on znaki wodne różniące się od wcześniej wykonywanych – litera W o różnych odcieniach jasności na całej powierzchni banknotu.

  • Polska rzeczywistość po I wolnie światowej nie wyglądał najciekawiej. Na terenach gdzie zawitała niepodległość funkcjonowały praktycznie cztery waluty – na byłym rosyjskim ruble, na austriackim korony, a na niemieckim i w tzw. Generalnej Guberni marki i to w dwóch rodzajach niemiecka – emitowana przez bank centralny rzeszy niemieckiej oraz marki polskie – których emisariuszem była Polska Krajowa Kasa Pożyczkowa – bank emisyjny całkowicie podległy Rzeszy Niemieckiej. Już pod koniec wojny zastanawiano się nad przyszłością polskiej waluty. Po odzyskaniu niepodległości postanowiono, że PKKP zostanie przejęta przez Państwo Polskie, jednak jest to twór tymczasowy, podobnie jak emitowane przez niego bilety. Zastanawiano się jaka będzie przyszła polska waluta. Na początku lutego 1991 ukazał się dekret, że polską walutą będzie LECH polski, który będzie się dzielił na 100gr, jednak już w niecałe dwa tygodnie później 19.02.1919roku Sejm RP uchwalił Ustawę na mocy której reaktywował Narodowy Bank Polski – jako jedynego emitenta polskiej waluty jednocześnie określił, że walutą naszego kraju będzie złoty polski. Jednak do czasu reformy miała istnieć marka polska. Pierwsze banknoty marki polskiej, którą wyemitowało polskie państwo miało miejsce właśnie w roku 1919 – był to banknot o nominale 500mkp, na którym widniał napis informujący, że Polska bierze całkowitą odpowiedzialność za ten bilet pieniężny. Niedługo potem wyemitowano banknoty o nominałach niższych, których szata graficzna była różna jednak wszystkie miały umieszczone oświadczenie państwa Polskiego. W roku 1919 wyemitowano kilka nominałów polskich marek na których umieszczono podobizny Tadeusza Kościuszki oraz królowej Jadwigi – były to nominały od 1 do 1000mkp. W tym tez roku w zamówiono pierwsze banknoty nowej waluty złotówki – miały one być w nominałach od 1 do 5000zł. Niższe nominały od 1-100zł były drukowane przez Banque de France, pozostałe w brytyjskiej drukarni Waterlow & Sons LDT. Jednak do 1924 roku, nie były wypuszczone do obiegu

  • O monetach koronnych Stanisława Augusta Poniatowskiego jest cały czas dość głośno. Są one nieustannym przedmiotem targów, zainteresowania i pasji numizmatyków, a to dlatego, że są z wielu powodów nader interesującymi elementami kolekcji.
    Dokładne poznanie samego wzory odbitego przez stempel wymaga wielogodzinnego ślęczenia z lupą, ponieważ im dłużej się przyglądamy precyzyjnym zdobieniom, tym więcej zadziwiającego uroku możemy w nich odkryć. Wzory wykonane są z zapierającą dech w piersiach starannością i dbałością o detale, tak, że patrząc na Pogoń na awersie choćby srebrnych dukatów, można odnieść wrażenie, że razem z polskim Orłem jest w ruchu.
    Już same walory estetyczne usprawiedliwiają popularność i ceny tych monet, ale równie godna uwagi jest historia ich powstania, niezbyt burzliwa może, ale nie tak spokojna, jak się może wydawać. W końcu z reformą monetarną Poniatowskiego wiązało się zamykanie kolejnych mennic i surowe przestrzeganie norm, narzuconych królewskim dekretem na te, które jeszcze działały.
    W poszczególnych przypadkach nakłady monet koronnych były bardzo zmienne. Trojak koronny w jednej ze swoich emisji został wybity w ponad dwunastu milionach egzemplarzy, natomiast wspomniany wyżej, niemal trzydziestogramowy dukat, w tysiąc siedemset dziewięćdziesiątym drugim roku doczekał się niespełna trzech i pół setek egzemplarzy. Stąd też olbrzymie różnice w cenie, jaką dziś kolekcjoner musi zapłacić, żeby nabyć tę czy inną monetę koronną Stanisława Augusta Poniatowskiego. Wiele z nich w dodatku miało kilka wersji, co, jak już wówczas słusznie przypuszczano, potrafi skutecznie ograniczyć ilość fałszywych monet. Ten sam jednak manewr sprawia, że zgromadzenie wszystkich monet koronnych Stanisława Augusta Poniatowskiego w jednej kolekcji może być bardzo trudne, zwłaszcza, jeśli chcielibyśmy, żeby w naszej kolekcji monety pochodziły mniej więcej z tego samego roku- co nie zawsze jest wykonalne, ze względu właśnie na kilka różnych wersji tej samej monety.
    W praktyce okazuje się, że monety koronne Stanisława Augusta Poniatowskiego są dziś tak samo fascynujące jak niezbędne były w momencie, w którym rozpoczynała się ich produkcja. Mało tego, wciąż stanowią przedmiot pożądania sporej grupy osób, choć teraz już nie mają formalnej siły nabywczej, ale wartość nadal tak i to w wielu przypadkach dosyć znaczną.

  • Wiele monet okresu dwudziestolecia międzywojennego zyskało miano najpiękniejszych monet obiegowych 1923-2009. Rzeczywiście, trzeba przyznać, że w porównaniu z późniejszymi wzorami były znacznie bardziej wyszukane. Wiele z nich, tworzonych przez artystów plastyków, to w zasadzie miniaturowe dzieła sztuki użytkowej, wydane jednak czasem dość pokaźnym nakładzie.
    Tak było z dwuzłotówką „Głowa kobiety”.Była to moneta srebrna, próby 750, jak większość srebrnych monet obiegowych 1923-2009. Nie wyróżnił jej też na tle innych posiadany ząbkowany rant. „Głowę kobiety” bito przez trzy lata z rzędu począwszy od roku tysiąc dziewięćset trzydziestego drugiego, przy czym każdego roku bito coraz mniej sztuk. I tak, w pierwszym roku emisji wybito niemal sto sześćdziesiąt milionów egzemplarzy, w drugim mennicę opuściło zaledwie dziewięć milionów dwieście pięćdziesiąt tysięcy sztuk, a rok później zaledwie ćwierć miliona. Oczywiście owo „zaledwie” powiedziane zostało w kontekście monet obiegowych 1923-2009, które emitowane są raczej w setkach milionów, o czym łatwo się przekonać biorąc do ręki katalog monet obiegowych 1923-2009.
    W związku zapewne z tak dużym nakładem- ostatecznie przecież mówimy o ponad stu sześćdziesięciu milionach sztuk- dzisiejsze ceny za tę monetę nie są wysokie, ponieważ stan menniczy to wydatek około dwustu złotych, czyli, przypomnijmy, mniej więcej tyle, ile trzeba zapłacić za obiegową „Dziewczynę z kłosami z dwudziestego trzeciego- w nominale złotówkowym, oczywiście, czyli najbardziej legendarnym. Stan drugi to około stu do stu pięćdziesięciu złotych, natomiast obiegowy to kilkadziesiąt złotych.
    Niemniej jednak jest to moneta, która może wprawiać w zachwyt, ponieważ w świetle obecnych monet obiegowych, jak zresztą wiele monet obiegowych 1923-2009, może budzić niekłamany podziw. Wykonana z dużą precyzją, o głębokim stemplu na pewno jest egzemplarzem, który możemy z czystym sumieniem umieścić na poczesnym miejscu naszej kolekcji, nawet, jeśli istnieją piękniejsze monety z okresu dwudziestolecia międzywojennego. Ostatecznie też „Głowa kobiety” zajmuje jedno z najwyższych miejsc, jeśli chodzi o najładniejsze monety obiegowe 1923-2009 nie tylko polski, ale całej europy w przededniu wybuchu drugiej wojny światowej, dlatego też często dołączana jest do kolekcji, które są prowadzone w zupełnie innej kategorii tematycznej.

  • W roku 1923 do Mennicy Polskiej dotarło zamówienie na wytworzenie monet jednogroszowych z King’s Norton Metal Company Ltd, ze swoją siedzibą w Wielkiej Brytanii. Kontrakt ten został zrealizowany do roku 1925, a do wybicia tychże monet użyto w zdecydowanej większości brązu, choć istnieje kilka egzemplarzy wykonanych z mosiądzu.
    Rok przed zamówieniem na jednogroszówki zakupiono mosiężne krążki z przeznaczeniem na emisję monet w walucie niemieckiej. Nie doszło to jednak nigdy do skutku, a nabyte krążki zostały wykorzystane w roku 1923 na wybicie pierwszych w Polsce dwugroszówek. Warto zaznaczyć, że znane są egzemplarze wybite na brązie, ale uważa się, że zostały one wytworzone na tym niewłaściwym stopie przez pomyłkę. Taka wersja przynajmniej widnieje wśród danych, które zawiera sprawozdanie mennicy. Przeciwnicy tej teorii są zdania, że brązowe dwugroszówki zostały wyprodukowane w nieznanym nakładzie z powodu wyczerpania się mosiężnych zapasów w mennicy.
    Na samym początku drugiego kwartału 1924 roku uruchomiono automaty mennicze, które produkowały mosiężne pięciogroszówki z datą 1925. Były one pierwszymi monetami obiegowymi w Polsce od roku 1867, w którym to doszło do zamknięcia warszawskiej mennicy. Podobnie jak w przypadku wspomnianych wyżej dwugroszówek, i tutaj pojawiają się wątpliwości co do egzemplarzy bitych dzięki wykorzystaniu stopu brązu. Istnieje teoria, że były one monetami próbnymi, a nie zawierają na sobie napisu „Próba”, ponieważ obowiązek ten wszedł w życie wraz z rozporządzeniem powstałym dopiero w roku 1925.
    Jeśli jednak prześledzić sytuację bardziej szczegółowo natrafimy na kilka istotnych faktów. W rocznicę odzyskania niepodległości 1927 roku otwarty został Gabinet Numizmatyczny Mennicy Państwowej, i dokładnie od tego właśnie momentu monety próbne produkowano w ilości nieprzekraczającej stu egzemplarzy, z czego część z nich odsprzedawano zainteresowanym kolekcjonerom. I mimo działania gabinetu wzmianki o pięciogroszówkach bitych z brązu nie ma w żadnej dokumentacji, w związku z czym wielu badaczy twierdzi, że takowe nigdy po prostu nie zostały wyprodukowane.
    Nawet sprzedana na jednej z aukcji WCN brązowa pięciogroszówka z 1923 roku – jak zapewnia nas opis monety – nie zdaje się dowodem na istnienie takiego bilonu. Po pierwsze, cena, za jaką ją sprzedano była podejrzanie niska (niewiele ponad pięćdziesiąt złotych), a po drugie jej stan uniemożliwiał głębszą weryfikację.

  • Bardzo często przeglądając katalogi czy zbiory numizmatyczne można odnieść wrażenie, że poszczególne monety są do siebie bardzo podobne. Dzieje się tak w zwłaszcza w przypadku monet, których historia rozciąga się na kilkaset lat, a takich przykładów nie jest wcale mało. Żeby nie szukać daleko: dirhemy sasanidzkie będące moneta obcą będącą w obiegu na ziemiach polskich do połowy dziesiątego wieku były bite przez kilkaset lat. Różne źródła podają różne rozpiętości czasowe: od dwustu do nawet pięciuset lat.
    Co z tego wynika to przede wszystkim fakt, że jeśli na awersie znajdować się powinno popiersie króla (akurat w przypadku dirhemów było to popiersie, ale przecież równie dobrze mógłby to być inny wizerunek(, to co kilkadziesiąt maksymalnie lat musiał być bity nowy wzór monety. I tak też było, ale nie wynikało to przecież z przyczyn czysto pragmatycznych, ale ustalenia pewnej konwencji, która zresztą była popularna nie tylko w świecie Arabów. Jednak bardzo często drobne zmiany wprowadzano właśnie ze względów praktycznych. Po pierwsze należy zauważyć, że samo bicie monet przez długi czas już powoduje fizyczne zużycie stempla, i gdybyśmy mogli dokładnie porównać monety z początku i końca serii wybitej przez wspólny stempel to różnicą byłaby mniej lub bardziej wyraźna. To jednak wciąż zmiana w pewnym stopniu przypadkowa i nieunikniona.
    Monety obce będące w obiegu na ziemiach polskich, podobnie zresztą jak rodzimy bilon, były narażone na liczne fałszerstwa. Dlatego każdy kraj, wprawdzie nie z myślą o partnerach handlowych, ale o sobie samym, zmieniał czasem wzór monet. Ten prosty manewr pozwalał na zahamowanie procederu fałszerskiego, choć go, oczywiście nie mógł zakończyć. Ten sam sposób postępowania władców prezentują tak nasze rodzime monety, jak i monety obce będące w obiegu na ziemiach polskich, z tym że w przypadku tych ostatnich oczywiście zmiany na ziemiach polskich następowały wolniej- nowe monety bowiem docierały nad Wisłę ze sporym opóźnieniem.
    Jednocześnie, z punktu widzenia dzisiejszych kolekcjonerów, daje to możliwość wprost niewyobrażalnego rozszerzenia kolekcji, choć oczywiście wiąże się to także ze zdwojonym, czy jeszcze bardziej zwielokrotnionym nakładem pracy, jaką trzeba wykonać, żeby stać się szczęśliwym posiadaczem nie wszystkich nawet, ale choć znacznej części monet obcych będących w obiegu na ziemiach polskich.

AdSense